Wszystko zaczęło się na przystanku autobusowym we Wrocławiu. Taka prosta historia – w miłosnym uścisku chłopak i dziewczyna. Albo inaczej – dziewczyna pełnią uczuć wtulała się w oblubieńca, obejmowała go całą siłą swoich ramion, przytulała każdym skrawkiem ciała. Ach, gdyby tylko mogła mocniej jeszcze go hołubić, otoczyć jeszcze jedną parą rąk, lgnąć ku niemu bardziej. Opasać swą pieszczotą jeszcze ściślej, jeszcze ciaśniej. Wpleść się, przyssać, przywrzeć cała.

A w tej sytuacji romantycznej, co miłosny tchnęła czar, pod wiatą, na ławeczce przycupnęły dwie kompanki. W ich chichocie spazmatycznym, rujnującym ckliwą aurę, dało się pochwycić jedną tylko frazę: ALE OPLOT.

Alex Urban zwykle czerpie tematy z banalnych i anegdotycznych ciekawostek dnia codziennego. Tym razem przystankowa scena amorów popchnęła ją do stworzenia serii prac o kobietach-oplotach. W jej wydaniu przyjmują one formę ośmiornic, których macki i przyssawki potrafią osaczyć niepostrzeżenie swoje ofiary. Wystawa ta przyjmuje też wyjątkową formułę – zamiast malarstwa, z którym głównie kojarzona jest artystka, zaprezentujemy akwaforty oraz rzeźbę z brązu.


„Otoczą opieką, otulą, oplotą, przyduszą.
Owiną się wokół palca, przyssają, nie dadzą się wyśliznąć.
Mackami uczepią, oddadzą, podłożą.
Kobiety ośmiornice."
Alex Urban
Przewiń do góry okna