Upalne lato 1995 roku. Marcin miał wtedy niespełna 16 lat i razem ze swoim bratem ruszył z Krakowa autokarem wypełnionym kibicami na mecz do Białegostoku. Wyjazdy na mecze są w świecie kibiców rodzajem święta, na które się czeka i przygotowuje. Szczególnie z perspektywy młodego kibica z krakowskiego Podgórza, trasa do Białegostoku wydawała się ekscytującą wyprawą w nieznane. Jednak podróż ta nie doszła do skutku – ani Marcin, ani reszta grupy nie dotarła do celu.

Dla rozprostowania nóg zatrzymali się na stadionie Hutnika Warszawa. Od zaprzyjaźnionego wówczas klubu Polonia Warszawa dostali cynk o obecności kibiców Legii. Na Marymonckiej wypadli falą z autokaru, którego zdezorientowany kierowca czekał na ich powrót z odpalonym silnikiem. Marcin wspomina dużo dymu, zamieszania i policję na koniach ścierającą się z kibicami. Cała sytuacja wydarzyła się w mgnieniu oka, po chwili wszyscy byli znowu w autokarze i jechali dalej. Jednak na rogatkach Warszawy czekała już na nich policja i zatrzymała całą grupę na przesłuchania. Utknęli na 8h w dusznych celach na komisariacie policji na Żoliborzu – co ciekawe, jest to komisariat mieszczący się niedaleko przestrzeni wystawy Trans Hooligans. Ten biograficzny motyw podróży kibica, która urywa się w trakcie lub nie dociera do upragnionego celu, stał się myślą przewodnią dla prac przygotowanych na wystawę w LETO.

Główną salę wystawy wypełnia instalacja, dla której podstawę stanowi zdekonstruowany Volkswagen Transporter. Niewiele pozostało z jego oryginalnej formy, która została pocięta na drobne paski, z których skonstruowana została „klatka". Klatka jest charakterystycznym elementem kultury kibicowskiej – znajdziemy je na stadionach, ale też wielu zagorzałych i najbardziej oddanych kiboli często trafia do innych klatek – tych, które znajdują się na komisariatach. Tak jak Marcin, podczas jego niespełnionej podróży do Białegostoku.

Przestrzeń stworzonej celi została przykryta tekstylną flagą – sektorówką, która w tym wypadku powstała z pozszywanych ze sobą charakterystycznych elementów ubioru kibica. Znajdziemy tu dresy, koszulki piłkarskie, elementy sportowych butów, szalik czy czapkę z daszkiem. Sektorówka podczas meczów przykrywa całą grupę kibiców – unifikując ich pod symbolem i barwami wybranego klubu. W tym wypadku elementem unifikującym jest charakterystyczny look kibola. Operuje on fantazmatem czy fetyszem męskości kultywowanej w subkulturze fanatycznych entuzjastów piłki nożnej – tej surowej, często agresywnej i toksycznej.

W swojej instalacji Dudek zestawia ze sobą kilka kluczowych symboli związanych i kojarzących się z tym środowiskiem – wyjazdy na mecze, sektorówki, model męskości oraz klatka, do której często prowadzi połączenie poprzednich elementów. Jednak na tym nie kończy – pod fasadą promieniujących męską siłą i przemocą atrybutów, wytworzyła się przestrzeń, w której Marcin opowiada bardziej „intymne" czy nawet wstydliwe i krytyczne historie, które pulsują niewypowiedzenie pod powierzchnią tej kultury. Na jednym z ekranów telewizorów przewijają się zdjęcia śpiących „na popielniczkę" czy ululanych napojami wyskokowymi kiboli w podróży, którzy funkcjonując jedynie od meczu do meczu obojętni są na wszystkie zmiany i problemy otaczającego świata. Inne wideo prezentuje wypowiedzi kiboli chwalących się swoimi wyczynami, które zostały zmontowane w bełkotliwe zlepki słów. Kolejny ekran jest zbiorem przepływających zdjęć i nagrań, ukazujących kiboli epatujących swoją cielesnością. Grupowe pozowanie mężczyzn do zdjęć prężących mięśnie bez koszulek, naoliwione czy spocone ciała, wybieganie nagich kibiców na murawy, czy też pokazywanie nagich tyłków jest elementem codziennych rytuałów tej grupy. Tego typu manifestowanie swojej męskości okazuje się być też szczególnie rozpoznawalne i charakterystyczne dla polskiego środowiska kiboli. Do tego dochodzi cały arsenał elementów ubioru, zaczynając od adików, soksów, dresów, czapek wpierdolek czy kominiarek, które z jednej strony są ich wizualnym elementem przynależności, a równocześnie – fetyszem.

Oglądając materiały wizualne do wystawy, jako gej, zdarzało mi się niejednokrotnie patrzeć na nie w wyraźnie erotyczny sposób. Żeby być nawet bardziej dosadnym – często zdjęcia kiboli są dla mnie kompletnie nie do odróżnienia od kadrów z gejowskiej pornografii czy scen z orgii i grupówek, które odbywają się co weekend w prywatnych mieszkaniach. Kult umięśnionego ciała, sportowe atrybuty i fetysze, manifestowanie radykalnej męskości w połączeniu z wulgarnością to esencja obu tych, wydawałoby się radykalnie od siebie oddalonych, środowisk. Jedynie z tą różnicą, że kultura gejowska jest bardzo świadoma tych wizualnych konotacji, tak kibice – z całym swoim homofobicznym nastawieniem – nie do końca zdają sobie sprawę z homoerotycznych klisz, które nieustannie powielają.

W mniejszej przestrzeni wystawy znajduje się jedenaście kolaży stworzonych w charakterystycznej dla Dudka technice nalepiania na drewniany panel drobnych wycinków taśmy, które układają się w dynamiczne i abstrakcyjne struktury, często przywodzące na myśl ścierające się tłumy kibiców widziane z lotu ptaka oraz elementy architektury stadionowej. Ta seria została zadedykowana grupie wybranych piłkarzy, których sylwetki w ruchu zostały przeniesione na abstrakcyjne formy. Widzimy więc prace o tytułach: Noel, Saidi, Takesure, Emmanulel, Kalu, Ebénézer, żeby wymienić kilka z nich. Wszystkie odnoszą się do czarnoskórych graczy, którzy wstąpili w szeregi polskich drużyn piłkarskich.

Podróż do Polski, zwłaszcza na początku lat 90., musiała być dla każdego z nich równie egzotycznym doświadczeniem, jak kolor ich skóry dla rodzimej sceny piłkarskiej. Szlaki przecierał Noel Sikhosana, który dołączył do Wisły Kraków i 30 marca 1991 roku wystąpił po raz pierwszy (i ostatni zarazem) w meczu z Zagłębiem Sosnowiec. I to właśnie jego pojawienie się na murawie wzbudzało wówczas więcej emocji, niż same rozgrywki piłkarskie. Praktycznie każdy z nich musiał na własnej skórze odrobić trudną lekcję polskiego rasizmu. Przykładem tego były rzucane na boiska banany, czy też często dwuznaczne artykuły prasowe – jak chociażby krótki wywiad z Ebénézerem Mfomou zatytułowany „Arka dla Murzyna" (sic!), kiedy ten podejmował rozmowy z Arką Gdynia, a finalnie dołączył do Stali Mielec. Zresztą dla wielu z tych piłkarzy podróż do Polski była tylko krótkim przystankiem, a nie wymarzonym miejscem docelowej kariery.

Zaczynając od biograficznego przeżycia przerwanej podróży na mecz, Marcin rozrysowuje całe spektrum krytyki radykalnego środowiska kibolskiego, do którego sam przynależał. Jednak krytyka ta rozsadza homogeniczny obraz omawianej subkultury od wewnątrz, ukazując niedopowiedziane czy przemilczane zjawiska, które równocześnie są nierozerwalną jej częścią. Na przykładzie ciągłego dążenia i podróży do usankcjonowania wzorca i fasady radykalnej męskości, ukazuje homoerotyczne niuanse, które wibrują wewnątrz tej skrajnie homofobicznej grupy. Poprzez opowieść o podróży czarnoskórych piłkarzy do szeregów polskiej ligi zaakcentowany został rasizm, który jest jednym z flagowych manifestów światopoglądu kiboli. A zabawny found footage ze śpiącymi kibolami w podróży staje się symbolem zobojętnienia tego środowiska na jakiekolwiek zewnętrzne kryzysy czy problemy współczesnego świata.

Tytułowy Trans Hooligans w ironiczny sposób odnosi się do nazewnictwa firm transportowych, czy po prostu Volkswagena Transportera, którego pocięte części stanowią bazę dla instalacji. Jednak nacisk należałoby położyć przede wszystkim na transgresyjne procesy istniejące w chuligańskim świecie kibiców, które Marcin porusza w obrębie wystawy oraz jego własną pozycję na styku kibolskiej rzeczywistości i świata sztuki.

tekst: Sebastian Gawłowski

Katalog prac -
Przewiń do góry okna