Marta Nadolle — Nie szukam przygód

24.08 — 14.09.2019

Otwarcie: sobota, 24 sierpnia,  godz. 19:00

Czy w dzisiejszym świecie jest miejsce na romantyczną miłość? Lub chociażby na relację opartą na szczerości? To pytanie zadaje sobie artystka Marta Nadolle, która poszukiwania prawdziwej miłości uczyniła tematem swoich najnowszych, autobiograficznych obrazów.

Niewielkich rozmiarów niepozorne obrazy ukazują życie młodej kobiety w wielkim mieście dużych możliwości. Jak wielu jego mieszkańców przybyła z małego miasteczka w poszukiwaniu dorosłości. Na przestrzeni lat próbuje dostosować się do panujących w nim obyczajów i rytuałów. Im dłużej tu jest, tym bardziej czuje się samotna i inna. Często mówi o sobie, że jest „staroświecka”. Przyczyny upatruje w swojej uczuciowości i pragnieniu stabilnego związku. To pragnienie stało się wręcz jej obsesją.

„Nie szukam przygód” to zdanie, z którym Nadolle spotyka się wielokrotnie, korzystając przez kilka lat z portali randkowych: sympatia.pl, tinder, badoo i zaadoptujfaceta.pl. Rodzi ono oczekiwanie, że osoba wpisująca je w swój profil faktycznie jest gotowa na stały związek oparty na bliskości. Tymczasem przez stałych użytkowników tekst ten jest traktowany ironicznie, kojarzy się z „frajerkami” i „naiwnymi desperatkami”.

„Przez pewien czas myślałam, że jak ktoś umieszcza takie słowa w opisie, a później na spotkaniach potwierdza, że interesuje go stały związek, to faktycznie tak jest. Miałam nadzieję, że pragnienie stabilizacji z kimś bliskim u boku nie będzie traktowane przez wszystkich jako zbyt stereotypowe i mało sexy. Niestety większość ludzi boi się nudy i normalności, a rozmowy o uczuciach psują im fun. Wszelkie relacje przyniosły mi tylko rozczarowanie, wszystkie okazały się puste, przelotne i pozbawione uczuć. Być może nie pasuję do takiej »nowoczesnej« rzeczywistości” – mówi artystka.

Na obrazach widzimy Martę szykującą się do wyjścia, w drodze na randkę, w trakcie pierwszego pocałunku, miłosnego aktu, czekającą na telefon, rozmyślającą o tym, co nastąpi lub co się wydarzyło. Każde nowe spotkanie przynosi nadzieję i rozczarowanie. Tłem jest współczesna Warszawa, ale jakby cicha i prowincjonalna. Bez ulicznego gwaru i pędu nowoczesności. Jedynymi atrybutami świadczącymi, że sceny mają miejsce „tu i teraz”, są rozświetlone ekrany komórek, telewizory plazmowe czy elektryczne hulajnogi.

Ujęte w formie pocztówkowej, nierzadko z ramką okalającą przedstawienie, skromne kompozycje malowane na cienkich deseczkach, przywodzą na myśl malarstwo wotywne, ludowe.  Obecnie sztuka naiwna jest dość zmarginalizowana, poza chwilowymi trendami, raczej niezbyt popularna. Stan odrzucenia jest bliski artystce, która nie czuje się zbyt pewnie w dzisiejszych czasach. Kreuje zatem swój świat utkany z jednolitych barw i subtelnych emocji, by poczuć się bezpiecznie.

Marta Nadolle (ur. 1989) studiowała na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku i Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. W 2014 r uzyskała dyplom z wyróżnieniem w pracowni malarstwa prof. Jarosława Modzelewskiego oraz pracowni Sztuki w Przestrzeni Publicznej prof. Mirosława Duchowskiego. Tematy, które porusza to: miłość, alienacja, dojrzewanie, intymność, relacje z innymi ludźmi, osobiste emocje.
Ostatnio jej prace były prezentowane na wystawie “Farba znaczy krew” w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie.