Radek Szlaga / Core Lexicon / Instytut Polski w Düsseldorfie, 31.03-25.05.2017

www.polnisches-institut.de

„Bo widzi pani, w tym zawodzie tkwi taki paradoks, każde tłumaczenie jest niemożliwe, ale jednocześnie konieczne, musimy tłumaczyć, chociaż wiemy, że każdy przekład, nawet najlepszy, jest klęską. Jest porażką, bo nie da się zrobić przekładu w stu procentach wiernego. (…) bo jeśli zrobi pani przekład idealny, to on przestaje być przekładem, staje się oryginałem, sam siebie anihiluje.”

Ireneusz Kania w rozmowie z Zofią Zaleską, wywiad w „Przejęzyczenie. Rozmowy o przekładzie”, Czarne, Wołowiec 2015.

Oxford Dictionaries uznało za najbardziej nośne i znaczące w minionym roku słowo „Post – truth” – „post prawda”. Sformułowanie to oznacza stan oraz zgodę na to, że „prawda” nie ma znaczenia, istotne jest to, co wydaje nam się prawdziwe, a rzeczywistość najrzetelniej wytłumaczą nam emocje. Od niedawna dyskutuje się również nad sformułowaniem „alternative facts” („alternatywnych faktów” czy „faktów inaczej”), które wypowiedziane w trakcie konferencji prasowej zwołanej po inauguracji nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych, mianowało chaos stanem pożądanym i jeszcze bardziej zatarło różnicę między obiektywnością a subiektywnością. Wydaje się, że fakt wyemancypowania się znaków czy definicji od znaczeń nie podlega już dyskusji, a harmonia, w której nazwa odpowiada rzeczywistości (gdzie z każdej nazwy wynika coś, co definiuje istotę rzeczy, do której się odnosi), właśnie się rozpada.

Prace Radka Szlagi, zebrane w Instytucie Polskim w Düssledorfie, są w pewien sposób podobnym pomieszaniem faktu i fikcji, prawdy i wyobrażenia. Ich znaczenie możemy odszukać gdzieś pośrodku skali, na której przeciwnych końcach znajdziemy „emocję” i „analizę” , „stabilność” i „płynność”. Na pierwszy rzut oka, formy przewijające się przez prace Szlagi są trudne do rozszyfrowania, a logika, jaką posługuje się artysta, nieczytelna. Mimo tego, ważnym elementem obrazów składających się na „Core Lexicon” jest pojęcie ładu, kosmosu. Stąd odwołania do zbioru gromadzącego i porządkującego informacje – słownika, którego rolą jest zamknięcie wiedzy w hasła i wytyczenie jasnych granic między nimi.

Powołanie się na słownik jest ważne również z innego powodu – malarstwo jest dla Szlagi odpowiednikiem języka oraz lustrem, w którym język może się przejrzeć. Obydwa media mają swoją gramatykę i leksykalne zasoby. Jednak w obrazach Szlagi słownik malarski nie występuje w swojej czystej formie, a jest poddawany przekształceniom i przeróbkom. Szlaga nie próbuje ukryć przed widzem swojego warsztatu, wręcz przeciwnie: podkreśla szwy, nie kamufluje przemalowań, uwydatnia niedoskonałości. Podobnie jak tłumacz, artysta zdaje sobie sprawę z niedoskonałości przekładu. Język malarski nie uzurpuje sobie prawa do bycia obiektywnym i „prawdziwym”.

Być może ta niewiara w statyczność definicji, stabilność ustalonych reguł i form to jedyny adekwatny sposób opisu świata ruchomych znaczeń. Możliwe, że w „post prawdziwej rzeczywistości” malarstwo jest ostatnim sposobem na opis, który nie podda się manipulacji.

Kuratorka: Ewa Borysiewicz

Tagi: