Wojciech Puś / Drugi Berlin?! / Zwierciadło / Stach Szabłowski

www.zwierciadlo.pl

„Wraz z otwarciem WGW w piątkowy wieczór w ogromnej Sali Kisielewskiego w Pałacu Kultury i Nauki zaczęła działać praca Wojciecha Pusia „Endless (Party)”. Artysta stworzył rzeźbę w formie imprezy techno (albo jak kto woli, imprezę techno w formie rzeźby), która trwała nieprzerwanie przez dwie doby, aż do zamknięcia WGW w niedzielę o północy. W socrealistycznej sali dudniła muzyka, strzelały stroboskopy i szalały precyzyjnie zaprojektowane światła. Bar nie zamykał się nigdy. Party trwało niezależnie, czy na parkiecie gromadził się tłum, czy (jak w niedzielne przedpołudnie) nie było na nim żywej duszy. Uczestnikami „Endless (Party)” bywali goście WGW, ale również zbłąkani przechodnie czy turyści. Ta niekończąca się balanga była swego rodzaju metaforą całego weekendu, który przybrał formę niekończącego się ciągu zdarzeń. Kilkadziesiąt (!) wernisaży nowych wystaw, debaty, spotkania z artystami, pokazy prywatnych kolekcji, oprowadzania kuratorskie, akcje performatywne, zorganizowane jako wydarzenie towarzyszące WGW międzynarodowe targi sztuki Not Fair w Pałacu Kultury, nie mówiąc o nocnych imprezach – Warszawa zmieniła się w miasto, w którym przez trzy doby można było nie zajmować się niczym innym, tylko sztuką współczesną i to – dosłownie – do białego rana.

Oczywiście, na co dzień nie wygląda to wszystko aż tak bujnie. Na WGW, które w ostatnich latach wyrosło na jedno z najważniejszych wydarzeń artystycznych w Polsce, wszyscy się spinają. Wrześniowy weekend pokazuje jednak skalę możliwości; Warszawa potrafi zaproponować ludziom zainteresowanym sztuką więcej niż normalny człowiek (czyli taki, który jednak potrzebuje przespać choć kilka godzin w ciągu weekendu i od czasu do czasu musi coś zjeść) jest w stanie wchłonąć.”