Maurycy Gomulicki / Naturalnie grawituję w kierunku afirmacji / sztukapubliczna.pl / Magda Grabowska

www.sztukapubliczna.pl

„Magda Grabowska: Jesteś wszechstronnym artystą, używasz w swojej sztuce różnych technik – fotografii, projektowania graficznego, rysunku, malarstwa, animacji, wideo. Kiedy i dlaczego zainteresowało Cię tworzenie w przestrzeni publicznej?

Maurycy Gomulicki: Jestem urodzonym spacerowiczem – całe życie szwendałem się po Warszawie, natrafiając na różne, lepsze czy gorsze, manifestacje formy utopione w miejskiej zieleni. Zacząłem od grafik i obrazów, ale te zawsze pozostają fantazmatami, a ja przywykłem do tego, żeby wspinać się „na” lub korzyć „przed”, tulić „do” czy wypoczywać w cieniu stworzonych przez człowieka kształtów. Ławki, fontanny, tunele, rzeźby, kolumnady wyznaczały liryczne kontrapunkty tej rozkosznej włóczęgi. Kiedy okazało się, że mogę współtworzyć „taki pejzaż”, mogłem się tylko uśmiechnąć do tej perspektywy.

Jesteś piewcą przyjemności. Symbolem tej postawy może być Światłotrysk w parku Kępa Potocka – 17-metrowa szklanka z różowymi migającymi neonowymi bąbelkami. Nazywana „oranżadą”, kojarzy się lekkością i radością. Twoje prace to często poszukiwanie przyjemności. Interesują Cię sprawy, które, jak mówisz w wywiadach, nie są poważne, a są ważne – szczęście, zachwyt i radość.

Specyficzna konfuzja pomiędzy tym, co ważne, a poważne, jest charakterystyczna dla polskiej świadomości. Nasza historia to w dużej mierze historia opresji, cierpienia i walki. Ocieka jak najbardziej uzasadnioną martyrologią, która jednak rozpleniła się tak dalece, że nie zostawia praktycznie miejsca na „wiosnę”. Chylę czoła, ale nie chcę żyć na „cmentarzu”. Próbuję przywrócić należne miejsce radości, zabawie czy wręcz igraszce. Ulotnej chwili niepoważnego, lecz zachwycającego piękna. Ludzka egzystencja jest tragiczna choćby dlatego, że już w momencie narodzin nosimy w sobie ziarno śmierci. Życie wyłącznie dla dobra przyszłych pokoleń nie ma sensu, a to właśnie jest w naszej rzeczywistości najpopularniejsza wizja misji i dziedzictwa. Więcej nawet – chętnie zamieniamy jutro na wczoraj – dziś bardziej niż kiedykolwiek żyjemy opętani pamięcią. Próbuję zmieniać wczoraj na teraz, a w tym teraz odnaleźć to, co zawsze jest wartościowe: radość i zachwyt, które stanowią o uniwersalnej chwili szczęścia, dla której warto żyć. To dyskurs trudny, szczególnie w dobie bezmyślnej konsumpcji z jednej, i twardego patriotyzmu z drugiej strony, ale w moim odczuciu jak najbardziej zasadny.”

Cały wywiad do przeczytania na stronie www.sztukapubliczna.pl