Konrad Smoleński — WŁĄCZONE

27.03 — 21.04.2012

Jeśli jesteś naszym piątym dzwoniącym, jeśli w ogóle do nas dzwonisz: Konrad Smoleński żyje! Żyje!

W zeszły wtorek w barze Maxwell’s w Los Angeles, czekałem na telefon od artysty, Konrada Smoleńskiego. Poprosił, żebym napisał komentarz do jego indywidualnej wystawy. Usiadłem w ostatnim boksie na tyłach restauracji, sączyłem mrożoną herbatę, czekając na śniadanie i po dziesięciu minutach Konrad wreszcie zadzwonił. W trakcie naszej pierwszej rozmowy robiłem notatki, które niniejszym (bez zmian) przedrukowuję:

Za dwa tygodnie / 24 marca / Polska / Wystawa solo / Główna galeria / Jedna praca / The … of radio? / Sherlock / Shamrock / Sheet Rock / Shit Rock / Mikrofony nie zbierają dźwięku, tylko go wytwarzają / Tłum na ulicy / Dźwięk tłumu / Demonstracja / Druga praca / Wyspa? / Duża głowa / Uproszczona / Kaptur, nie głowa, wykonany z drewna / Dwukrotnie większa od ludzkiej / Głośnik basowy / Amplifikacja / Naprawdę głośno / Wibracje

Jak na ironię, właśnie w tym momencie gwar donośnych rozmów w barze, połączony z głośną muzyką płynącą z radiowych głośników, uniemożliwił nam rozmowę. Musieliśmy się rozłączyć. Szybko zapłaciłem i wyszedłem na zewnątrz. Gdy skręcałem w pobliską uliczkę, w drodze do domu, Konrad zadzwonił ponownie. Warunki uległy zmianie i dokończyliśmy rozmowę wśród delikatnego szumu ulicy, który, ledwo docierając do moich zmysłów, nie mógł już zakłócić naszej wymiany zdań.

Początkowo tak właśnie wyobrażałem sobie wystawę „Włączone”. W jednej chwili widz poddawany jest dźwiękowej napaści, by uciec w inną przestrzeń, w której w sferze dźwięku dzieje się coś bardziej kontrolowanego i racjonalnego, dającego uczucie ulgi. W pracach Konrada intrygujące jest to, że nigdy nie wiemy, która przestrzeń atakuje, a która daje azyl – gdzie znajduje on spokój, skąd czerpie pocieszenie. Czyżby w chaosie chwili przepełnionej agresją? A może jest jednak taki, jak większość z nas i ukojenia szuka w tradycyjnej ciszy subtelnych gestów?

Jeszcze tego samego dnia Konrad przysyła mi komputerowe makiety i robocze szkice pokazujące przestrzenie galerii i umieszczone w nich instalacje. I wtedy zdaję sobie sprawę, że się myliłem. Nie ma żadnego azylu, żadnego wytchnienia, żadnej fazy przejściowej. Jeśli dobrze zrozumiałem, to obie przestrzenie napieprzają cię po głowie. Jeśli dobrze zrozumiałem, to ciszy lub czegoś, co chociażby ją przypominało, po prostu nie ma. Cholera, on jednak nie jest taki, jak my.

Can you hear me now?
Can you hear me now?
Can you hear me now?

The End of Radio – Shellac

Gdy pierwszy raz zobaczyłem robocze notatki dotyczące pracy „The End of Radio”, skojarzyły mi się (w sensie formalnym) z twórczością mieszkającego w kalifornijskiej Bay Area konceptualisty, Paula Kosa, a szczególnie z jego pracą z 1970 roku, zatytułowaną „Dźwięk topniejącego lodu”. O ile jednak Kos działa w przestrzeni, w której konteplacja zachodzi dzięki umieszczonej w „centrum”, powolnie topniejącej bryle lodu (oraz dźwiękom przez nią wytwarzanym), o tyle u Konrada nie istnieje centrum. A raczej: jego centrum to plątanina mikrofonów, które wychwytują wyłącznie siebie nawzajem, wywołując sprzężenia i przekazując rezultat widzowi lub słuchaczowi. Warto zaznaczyć, że Kos działał w północnej Kaliforni, gdzie efekty rewolucji kontrkulturowej drugiej połowy lat 60. musiały być wciąż wyczuwalne. Jego praca wpisywała się w ów kontekst idealnie. Konrad mieszka we współczesnej Warszawie i gdy wyguglujemy jego nazwisko, jeden z pierwszych obrazów, na jakie się natkniemy, przedstawiać będzie artystę z zamaskowaną twarzą, półnagiego i dzierżącego przerobiony, wybebeszony pocisk artyleryjski podłączony do wzmacniacza, który wygląda jeszcze groźniej niż on sam. Zakładam, że „The End of Radio” też wpasowuje się doskonale w socjo-polityczny kontekst chwili, gdziekolwiek Konrad nie podłączyłby swojego wzmacniacza.

Anyone within the sound of my voice
I’ve got fifty thousand watts of power
Wanna ionize the air

The End of Radio – Shellac

A jeśli chodzi o tę druga przestrzeń, zatytułowaną „to jest większe ode mnie”, to coś wyjętego niemal prosto z katakumb hollywoodzkiej rekwizytorni (zapytajcie Konrada o jego doświadczenia z pobliskiego Sunland), to coś, co wisi ci nad głową w sposób, który przekracza rzeczywistość i wgryza się w twoje najgłębsze wnętrze – to wygląda to, jakby bolało. Jakby pochodziło z tandetnego filmu Sci-Fi z lat 50. i istniało tylko po to, by roztopić cię od środka. Wchodząc, szukajcie kałuż wokół podstawy. Na planach widzę, że w pobliżu jest szkło. Mam nadzieję, że od zewnątrz zaklejone jest taśmą. Podobno to zabezpiecza przed rozbiciem w przypadku burzy, dźwiękowej albo jakiejś innej.

tekst: Vincent Ramos, Boss Angeles, 2012

Postscriptum: Gdy pisałem powyższy tekst, przychodziły mi do głowy najróżniejsze dźwięki i co chwila zaglądałem do Youtube’a w poszukiwaniu źródeł i inspiracji. Poniżej wymieniam owe źródła. Cyfrowy ‘mix tape’ dla artysty i jego fanów, do których się zaliczam.

The Doors Hollywood Bowl 68- The Real Don Steele Show, KHJ Boss Radio L.A. Concert Promos
Inside The Dream Syndicate Volume 1 Day of Niagra (1965) / Cale_Conrad_Maclise_Young_Zazeela
American Graffiti Paradise Road
Chair Piece by La Monte Young take two
Cult Classics, Horror films, and old vintage radio’s with sound effects
Annea Lockwood Piano Burning- Part 1-Campbelltown Arts Centre
Forrest J Ackerman- Ackermansion tour
Red Krayola- Former Reflections Enduring Doubt (1967)
THING FROM ANOTHER WORLD TRAILER 1951 HOWARD HAWKS
1967 Hippie temptation TV documentary
Bruce Nauman – Violin Tuned D.E.A.D. 1968 (extract)
The Real Don Steele -Tina Delgado Is Alive (1966).wmv
CHARLEMAGNE PALESTINE live in OOSTENDE, BELGIUM
Destroy All Monsters (Mike Kelley)
Skip Spence – All come to meet her
Tony Conrad – Four Violins
Paul and Marlene Kos – Lightning (1976)
Chunga’s Revenge – Frank Zappa
Cornelius Cardew & The Scratch Orchestra – The Great Learning (Paragraph 1)
Cruisin’ 1965 – Robert W. Morgan, KHJ, Los (Boss) Angeles

The last announcer plays the last record
The last watt leaves the transmitter
Circles the globe in search of a listener
Can you hear me now?
Can you hear me now?
Can you hear me now?
The End of Radio
– Shellac

Vincent Ramos – artysta, mieszkający i pracujący w Los Angeles. Obecnie przebywa na rezydencji w Muzeum Hammer, gdzie jego prace zostaną pokazane latem tego roku podczas pierwszego Biennale w Los Angeles “Made in LA”.
www.hammer.ucla.edu

Partner wystawy:
Soho Factory