Honza Zamojski — Me, Myself & I

25.06 — 31.07 2011

 

* Czym jest twarz? *

para oczu

nos

i usta

0

tak, ale równie dobrze mogłyby to być

para oczu

i nos

(————————–)

czy nawet

nos

i usta

0

lub też

para oczu

i usta

* *

 

Twarz mogłaby też składać się z większej ilości oczu, dwojga ust i trzech nosów – ale co wtedy z uszami? Dziesięcioro oczu, troje uszu, czworo ust i ani jednego nosa. Troje ust, dwie pary oczu, trzy dziwaczne otwory, gdzie w pierwszym odruchu umieścilibyśmy nos oraz 6 kartoflowatych poduszeczek, które wychwytują drgania.

 

xx A może nic z tych rzeczy. xx

Może tylko szyja?

< >

 

Według mnie wystarczyłaby szyja i coś, co odróżniałoby przód głowy od jej tyłu.

Wówczas przód byłby twarzą.

> <  

Co robimy, próbując stworzyć swój autoportret?

 

1. Rozsadzamy kategorie, które uznawaliśmy za odzwierciedlające to, kim jesteśmy. Staramy się pokazać siebie takimi, jakimi w istocie jesteśmy, bez ukrywania niczego, bez udawania. Tylko naprawdę my.

 

2. Rozpraszamy.

 

3. Nadajemy tytuły.

 

4. Idealizujemy.

 

5. Wymyślamy historie, które ewentualnie mogliby potwierdzić inni, gdyby ich o to poprosić.

 

6. Zmuszamy innych do potwierdzenia historii o nas samych, publicznie demonstrując pewność siebie.

 

7. Powtarzamy.

 

8. Grzęźniemy w przypisach, w których poszukiwanie pewników wywołuje w nas wyłącznie wesołość.

 

9. Powtarzamy.

 

10. Rysujemy diagramy i wykresy, odnajdujemy przodków.

 

11. Idziemy po śladach własnych historii, wyciągamy je na światło dzienne, choć ostatecznie przypomina to tylko bicie piany.

 

12. Szukamy najbardziej intymnych chwil z przeszłości, punktów zwrotnych, dzięki którym zrobiliśmy duży krok do przodu. Tak jak ta chwila w latach 90., kiedy zerwaliśmy plastikową owijkę z pierwszej kasety Wu-Tanga i kiedy zaszczepiono w nas zasady mistrzów Shaolin. Zaczęliśmy inaczej patrzeć na żaby. A potem na jaszczurki, a jeszcze później na psy. Gwiazdy rozpoczęły wędrówkę.

 

13. Odnotowujemy zmiany zaistniałe w naszym życiu i uświadamiamy sobie, że ci, którzy są odpowiedzialni za te zmiany, również im podlegają.

 

14. Pokazujemy, jak trudno jest nas określić, a jednocześnie opowiadamy mnóstwo historii, słuchając których ktoś mógłby przypuścić, że „ja” istnieje naprawdę. (Czy nie jest zbytnią śmiałością prosić kogoś, aby uwierzył w „ja” lub przynajmniej w byt, który mógłby cieszyć się odrobiną wolności?) Ziemia usuwa się spod nóg.

 

15. Znajdujemy sposoby na okiełznanie samych siebie, najpierw poprzez samowiedzę, po wtóre uznając, że jest ona niemożliwa do uzyskania, a po trzecie traktując siebie samych jako małych i śmiesznych pośród innych małych i śmiesznych stworzeń, dyskretnie okrążających i przenikających siebie nawzajem. To jest śmieszne, ha-ha, ale tylko połowicznie.

 

16. Odkrywamy, że podobnie jak istnieje jakaś dziwna membrana pomiędzy wszystkim, czego dotykamy i doświadczamy, jest też coś podobnego w nas samych. Dlatego staramy się uporządkować te membrany i te chwile dystansu z jak największym liryzmem, aby niczego nie zgubić, lecz stworzyć coś nowego z tego, co już w nas jest. Węgiel opowiadał historyjkę narratorowi, ale nigdy nie przebrnął przez jej początek (piwnicę).

 

17. Odkrywamy, że w miarę oddalania się od przeszłości musimy tworzyć granice, odgrywać gry, szkicować i wymazywać, precyzyjnie określać, pielęgnować sposób, w jaki postrzegamy samych siebie. I zawsze będzie to miało w połowie solidne podstawy, a w połowie będzie wytworem chwili. Woda okazała się głębsza, niż sądziliśmy.

 

18. Czasem zdarza się, że to, co udaje nam się odkryć jest tak mocno uzależnione od tego, w jaki sposób postrzegamy świat, że musimy znajdywać nowe sposoby percepcji oraz nowe sposoby działania i nowe sposoby mówienia, a wszystko po to, aby wrócić i zapytać raz jeszcze. Kiedyś istniało tylko 9 planet.

 

19. Rozdzielamy na atomy, schodzimy coraz głębiej, odkrywamy nowe światy, które tracą sens, kiedy przestajemy używać mikroskopu. Wiele z tego, co postrzegamy jest zaburzone, a poszczególne elementy stają się widoczne dopiero po zastosowaniu obiektywów o różnej ogniskowej.

 

20. Katalizujemy. Gotowy już portret zmienia nas trochę. A czasem bardzo.

 

21. Niekiedy odkrywamy automatyczne sposoby opowiadania historii. Zbiory naszego codziennego życia, rachunki i tabele, stają się kośćcem i mięśniami twarzy.

 

22. Odbijamy mise en abyme odbicie.

 

23. Powtarzamy.

 

24. Odkrywamy łatwiejsze sposoby śmiania się z samych siebie.

 

25. Odkrywamy łatwiejsze sposoby śmiania się ze świata.

 

26. Zaczynamy tworzyć niekończący się spis tego, czym nie jesteśmy.

 

27. Zbliżamy się ostrożnie, z bardzo długim kijem, do tego, czym może będziemy.

 

28. Robimy zdjęcia, wklejamy wycinki do albumów, zatrzymujemy dla siebie notatki, teksty, stare wydruki.

 

29. Pozwalamy, aby kolor opowiedział naszą historię, tak tajemniczo, jak to tylko możliwe.

 

30. Pozwalamy formom, jakie przybiera nasze życie, kształtować nasz wizerunek.

 

31. Wzruszamy ramionami w obliczu rzeczy, którymi musimy być bez możliwości wyboru.

 

32. Zamieniamy to wszystko, od czego nie możemy uciec, w coś przypadkowego. Skoro chcesz zmienić swoje serce, zamień je na nowe. Skoro chcesz zmienić swoje uszy, zamień je na nowe. Albo głowę – zmień ją na nową. A nawet zęby, które są pomocne przy identyfikacji ciała po spaleniu go na wiórek; nawet zęby można zastąpić nowymi. Jeśli więc odnajdą ciebie w postaci kupki popiołu, przynajmniej uśmiech będzie na nich czekał.

 

tekst: Ajay Kurian